Reporter Polsatu Sport Szymon Zaworski po raz kolejny wyszedł do ringu! Tym razem podczas obozu przygotowawczego Tomasza Adamka (52-5, 30 KO) pobierał lekcję od samego mistrza. Sprawdźcie jak mu poszło!

"Góral" będzie jednym z bohaterów nadchodzącej gali Polsat Boxing Night: Noc Zemsty, która odbędzie się 21 kwietnia w Częstochowie. Przeciwnikiem utytułowanego polskiego pięściarza będzie Joey Abell (34-9, 32 KO).

Adamek jest w trakcie obozu przygotowawczego w Łomnicy, gdzie przygotowuje się pod czujnym okiem Gusa Currena. Nasz mistrz znalazł moment, żeby przekonać się jakie predyspozycje bokserskie posiada nasz reporter. Redaktor Zaworski, który posiada świetne warunki fizycznego do uprawiania tej dyscypliny sportu (mierzy bowiem ponad 190 centymetrów wzrostu) z pewnością wiele nauczył się podczas lekcji z "Góralem" z Gilowic.

Wcześniej reporter Polsatu Sport miał okazję uczyć się boksu od Ewy Brodnickiej (14-0, 2 KO) i Adama Balskiego (11-0, 6 KO). Wymieniona "dwójka" również wystąpi na kwietniowej gali Polsat Boxing Night: Noc Zemsty.

Karta walk gali PBN: "Noc Zemsty"

Walka wieczoru:

Tomasz Adamek (52-5, 30 KO) vs Joey Abell (34-9, 32 KO)
Mateusz Masternak (40-4, 27 KO) vs Youri Kalenga (23-4, 16 KO)

o Międzynarodowe Mistrzostwo Polski w wadze junior ciężkiej:
Adam Balski (11-0, 8 KO) vs Denis Grachev (16-6-1, 9 KO)
Damian Jonak (39-0-1, 21 KO) vs Lukas Ndafoluma (11-1, 3 KO)

o mistrzostwo świata WBO w wadze super piórkowej:
Ewa Brodnicka (14-0, 2 KO) vs Sarah Pucek (8-2-1, 1 KO)
Robert Parzęczewski (18-1, 11 KO) vs Emmanuel Danso (28-2, 23 KO)

o pas mistrzostwo Polski w wadze półśredniej:
Łukasz Wierzbicki (15-0, 6 KO) vs Michał Żeromiński (13-3-1, 1 KO)

Michał Chudecki (11-2-1, 3 KO) vs Damian Wrzesiński (13-1-1, 5 KO)

Link do WIDEO poniżej:

http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2018-03-17/tomasz-adamek-udzielil-lekcji-boksu-reporterowi-polsatu-sport-wideo/?ref=aside_najwazniejsze

Brzmi dobrze, a w ringu podczas najbliższej Polsat Boxing Night 8 zapewne wyglądać będzie jeszcze lepiej, między innymi za sprawą Tomasza Adamka, który dalej chce wygrywać, oraz Mateusza Masternaka, wciąż liczącego się w grze w o najwyższe stawki.

Oczywiście nie tylko oni zagwarantują dobre widowisko. Wraca niepokonany Damian Jonak, będzie Adam Balski, Robert Parzęczewski i rewanż Łukasza Wierzbickiego z Michałem Żeromińskim. Zobaczymy też naszą mistrzynię świata Ewę Brodnicką w pojedynku, który nie powinien być dla nikogo obojętnym.

Mateusz Borek, organizator „Nocy zemsty” już uchylił rąbka tajemnicy i zdradził kogo zobaczymy 21 kwietnia w Częstochowie. Nazwiska rywala Adamka wprawdzie jeszcze nie znamy, ale jeśli „Góral” ma się na kimś mścić, to chyba na tym z którym przegrał. I zapewne nie chodzi tu o Witalija Kliczkę, który już kilka lat temu zakończył karierę.

Najważniejsze, że Adamek jest w dobrej formie fizycznej i zapowiada jeszcze lepszą dyspozycję niż w ostatnich pojedynkach, gdy wygrywał z Australijczykiem Solomonem Haumono  i mieszkającym w USA Kameruńczykiem Fredem Kassim.

- To normalne, coraz lepiej się rozumiemy z Gusem Currenem, każdy kolejny pojedynek przynosi nowe doświadczenia. Kassi był bardzo niewygodnym rywalem, na szczęście byłem bardzo dobrze przygotowany i pewnie go pokonałem. A teraz będę jeszcze lepszy, bo już wiemy jak to zrobić. Gus stawia na wytrzymałość, znów tak jak kiedyś jestem ustawiony frontalnie, ale staram się bardziej dbać o bezpieczeństwo, wyżej trzymać ręce, o czym Gus bezustannie mi przypomina  – tłumaczy Adamek.

Osada Śnieżka, gdzie przebywa wraz ze swoim amerykańskim trenerem Gusem Currenem jest jego drugim domem.

– Czuję się tu znakomicie, od lat mam ten sam apartament, wszystkich znam. Panuje tu rodzinna atmosfera. Tylko ten straszny mróz. Gus przyleciał z Florydy, gdzie jest 25 stopni ciepła, w cienkiej kurtce i mało nie zamarzł. Ale problem jest już zażegnany, kupiliśmy co trzeba, będzie żył – śmieje się „Góral”.

W Łomnicy faktycznie zna każdy kamień, przygotowywał się tu do pojedynku z Przemkiem Saletą, a później do walk z Erikiem Moliną, Haumono i Kassim. Do tych dwóch ostatnich pod banderą MB Promotions i z nowym szkoleniowcem u boku.

Czasy, gdy w jego narożniku stał Roger Bloodworth należą do przeszłości. Rozstali się przed ubiegłorocznym PBN 7, gdy nie najmłodszy już trener zrozumiał, że ze względów zdrowotnych nie podoła obowiązkom i nowym wyzwaniom.

A 41-letni Adamek jest jak wino. Chce walczyć, bo wierzy, że wciąż stać go na dobre walki. Za te ostatnie z Haumono i Kassim naprawdę nie musi się wstydzić. Ten rewanż, to jest to ! Masternak – Kalenga: takie zestawienie wygląda dobrze nie tylko na papierze. Walczyli ze sobą w 2014 roku w Monte Carlo, a stawką był pas interim WBA w wadze junior ciężkiej. Mateusz Masternak, były mistrz Europy, przegrał nieznacznie, sędziowie punktowali 2:1 dla Kalengi.

Od tego czasu wiele się wydarzyło. Masternak stoczył dziesięć walk, przegrywając minimalnie tylko pojedynek o mistrzostwo Europy z Anglikiem Tonym Bellew na jego terenie. Porażki z Johnny Mullerem w RPA nie liczę, bo był to bezczelny rabunek.

Kalenga ma gorszy bilans, z sześciu pojedynków przegrał trzy: z Denisem Lebiediewem o pas WBA na punkty, z Yunierem Dorticosem (TKO 10) i we wrześniu ubiegłego roku z Kevinem Lereną (1:2), choć zasłużył na wygraną.  Dla pochodzącego z Konga mieszkańca Francji był to jak na razie ostatni występ. Jeśli w Częstochowie będzie w dobrej formie, to Masternaka czeka ciężka przeprawa. Powrót Damiana O 35-letnim, niepokonanym Jonaku (39-0-1, 21 KO) trudno dziś coś sensownego napisać. Był nadzieją polskiego boksu, ale ostatni pojedynek stoczył prawie trzy lata temu. Jestem przekonany, że zechce się pokazać z jak najlepszej strony, to ambitny człowiek. Był w Tajlandii u Przemka Salety, tam solidnie trenował , a że wie na czym polega sztuka wygrywania, możemy liczyć na dobre widowisko. Ale nikt nie da głowy, że to będzie taki Jonak jakiego pamiętamy z dawnych czasów.

Adam Balski z kolei wciąż się uczy boksu na najwyższym poziomie. Gdyby nie złamana szczęka podczas ostatniej gali w Częstochowie, spędziłyby kilka tygodni w Vero Beach na Florydzie u Gusa Currena. A tak poleciał tam Łukasz Wierzbicki.

Balski ma dobre warunki fizyczne i sporo talentu, który daje nadzieje na ciekawą przyszłość. Nie ma jednak żadnej gwarancji, że dojdzie na sam szczyt. Ostatnio w wadze junior ciężkiej jest duży ścisk, a na samej górze poziom kosmiczny. Ale kto wie, Balski jest młody, pracowity i pełen wiary, że da radę. Na pewno warto go bacznie obserwować.

Tak samo jak Parzęczewskiego, który jak mało kto potrafi sprzedawać bilety na swoje występy. Udowodnił to w listopadzie, ciekawe czy pobije ustanowiony wtedy rekord. A w ringu robi postępy, większe niż myślałem.

Łukasz Wierzbicki dobrze walczył na ostatniej gali w Zgorzelcu pewnie wygrywając z doświadczonym Brazylijczykiem Andersonem Claytonem. Widać że nie zmarnował pięciotygodniowych przygotowań na Florydzie. Świetnie dogaduje się z Currenem, który jest przekonany, że z tej mąki będzie chleb. Oby, ale wciąż wiele rzeczy jest do poprawienia. Mam nadzieję, że obaj zdają sobie z tego sprawę. 21 kwietnia Wierzbicki stoczy rewanżowy pojedynek z Michałem Żeromińskim, którego kilka miesięcy temu pokonał szczęśliwie. Tym razem stawką też będzie tytuł mistrza Polski w wadze półśredniej. Łukasza stać na zwycięstwo bez niedomówień.

Na koniec jeszcze kilka słów o Brodnickiej. Pani Ewa jest już pełnoprawną mistrzynią świata organizacji WBO w wadze superpiórkowej, i w Częstochowie będzie pierwszy raz bronić tego pasa. Możemy być spokojni, nie stanie w ringu z kimś przypadkowym. I jak przyjdzie jej się na kimś zemścić, to się zemści, choć z nikim jeszcze nie przegrała. Ale na gali promowanej jako „Noc zemsty” nie będzie mieć innego wyjścia.

Cykl najbardziej prestiżowych gal pięściarskich w Polsce ponownie powraca. W Częstochowie w walce wieczoru na ostatniej prostej do zwieńczenia kariery pojawi się Tomasz Adamek, Mateusz Masternak postara się wykonać ważny krok w drodze do mistrzostwa świata, a do ringu powróci niepokonany Damian Jonak. Gala Polsat Boxing Night: "Noc Zemsty" już 21 kwietnia, a bilety już dostępne na ebilet.pl!

Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych Tomasz Adamek w ostatnich dwóch pojedynkach udowodnił, że cały czas może mierzyć się z czołowymi pięściarzami kategorii ciężkiej na świecie. Wygrane z Fredem Kassim oraz Solomonem Haumono otworzyły przed żyjącą legendą polskiego boksu drzwi do wielkich pojedynków!

Na ostatniej prostej do walki o mistrzostwo świata znajduje się natomiast Mateusz Masternak, który zmierzy się po raz drugi z Yourim Kalengą. Kongijczyk w 2014 roku na pełnym dystansie okazał się nieznacznie lepszy od Polaka. Były mistrz Europy zapewnia jednak, że nic dwa razy się nie zdarza.

W pierwszej obronie tytułu mistrzyni świata WBO w kategorii super piórkowej zawalczy Ewa Brodnicka, a do ringu po dłuższych przerwach powrócą Damian Jonak oraz Michał Chudecki. W ringu swoje umiejętności zaprezentują również perspektywiczni Adam Balski oraz Robert Parzęczewski.

Karta walk gali PBN: "Noc Zemsty"

Walka wieczoru:

Tomasz Adamek (52-5, 30 KO) vs TBA
Mateusz Masternak (40-4, 27 KO) vs Youri Kalenga (23-4, 16 KO)

o Międzynarodowe Mistrzostwo Polski w wadze junior ciężkiej:
Adam Balski (11-0, 8 KO) vs Denis Grachev (16-6-1, 9 KO)
Damian Jonak (39-0-1, 21 KO) vs Lukas Ndafoluma (11-1, 3 KO)

o mistrzostwo świata WBO w wadze super piórkowej:
Ewa Brodnicka (14-0, 2 KO) vs Sarah Pucek (8-2-1, 1 KO)
Robert Parzęczewski (18-1, 11 KO) vs Emmanuel Danso (28-2, 23 KO)

o pas mistrzostwo Polski w wadze półśredniej:
Łukasz Wierzbicki (15-0, 6 KO) vs Michał Żeromiński (13-3-1, 1 KO)

Michał Chudecki (11-2-1, 3 KO) vs Damian Wrzesiński (13-1-1, 5 KO)

Link do artykułu poniżej:

http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2018-03-01/polsat-boxing-night-ruszyla-sprzedaz-biletow-na-noc-zemsty/?ref=aside_najwazniejsze

O jednym z najbardziej niewygodnych rywali Tomasza Adamka i o kolejnej gali, którą współtworzył. O tym dlaczego "Góral" stał się łakomym kąskiem na rynku i o pięciu telefonach od żony pięściarza z hasłem "żadnego boksu", Mateusz Borek opowiedział Sport.pl

W sobotę Tomasz Adamek w walce wieczoru podczas gali w Częstochowie wygrał na punkty z Amerykaninem Fredem Kassim. Stawką pojedynku było międzynarodowe mistrzostwo Polski.

Kacper Sosnowski: 57. występ Adamka w ringu dostarczył sporych emocji. Kassi okazał się jednym z najbardziej niewygodnych rywali z jakimi ostatnio walczył „Góral”.

Mateusz Borek (MB Promotions, komentator Polsatu Sport): Po ceremonii ważenia przed „Nocą Wojowników” byliśmy lekko skonfundowani. Kassi na ostatniej walce miał 107 kg. To była jego najniższa waga w życiu. Teraz zdawał sobie sprawę, że Adamka nie pokona przed czasem i postawił na szybkość. Schudł jeszcze kilkanaście kilo i bardzo dobrze się przygotował. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to nie będzie otwarta wojna, ale raczej pojedynek z kimś niewygodnym, często zmieniającym pozycję. Tomek chciał się sprawdzić, czy poradzi sobie z kimś, kto przez większą część walki, boksował w pozycji mańkuta. On zawsze miał z takimi rywalami problemy. Dlatego wyszło ciekawe starcie.

Adamek w większości rund miał przewagę, ale pojedynek mógł nie doczekać pełnego dystansu.

- W piątej rundzie z powodu rozcięcia głowy Adamka tę walkę można było przerwać i liczyć głosy u sędziów. Adamek prowadził u wszystkich. Nie chcieliśmy tego robić, by ktoś nie posądzał nas o kombinowanie.

Zdrowie sportowców najważniejsze, ale to by było jak kończenie spektaklu w jego połowie. Tym bardziej, że walka z Kassim była lepsza niż starcie z Solomonem Haumono.

- Na swój powrót Tomek boksował z rywalem, który mu pasował. Nie miał nóg, nie był tak śliski jak Kassi. Nie zmieniał pozycji, był ciężki i wysoki. Było wiadomo, że jest prosty w boksowaniu i jak Adamek się dobrze przygotuje, to sobie z nim poradzi. Teraz sięgnęliśmy po innego rywala. Mówię, my, bo to była gala na licencji Andrzeja Gmitruka i Mariusza Grabowskiego. Robiona za takie same  pieniądze jeśli chodzi o telewizyjne budżety jak Wieliczka, Międzyzdroje, czy Radom. My nie mieliśmy tu jakiejś gigantycznej kasy, a robić dobry boks w Polsce jest ciężko. Ten sport, poza KSW, jest zdecydowanie droższy od MMA. Dziś dużo łatwiej ułożyć bardziej emocjonującą kartę walk mieszanych sztuk walki, bo ona będzie dużo tańsza.

Chociaż sprzedaliśmy trochę biletów, mamy kilku partnerów, którzy nam zaufali i w tym projekcie biorą udział, to wcale nie mamy pewności, że bilans w naszej kasie wyjdzie choćby na zero. Nie to jest jednak dla mnie najważniejsze. Ja podpisując się pod czymś jako Mateusz Borek, chcę mieć pewność, że robię „Noc Wojowników”, a nie galę na pół gwizdka. Zamiast się wstydzić, wolę nawet raz czy drugi dołożyć, a najwyżej potem powiedzieć: dziękuję nie stać mnie, więcej się w to nie bawię.

A to była ostatnia gala przy której pomagał Matusz Borek?

- Niezależnie co w życiu będę robił i czy kiedyś jeszcze się tym zajmę, to myślę, że dałem środowisku do myślenia. Że należy inwestować i pieniądze i pasję, szukać pomysłu na event w mediach społecznościowych. Czasami przy promocji jest to dużo skuteczniejsze niż tradycyjne kanały komunikacji. Trzeba zrobić wszystko, by nie mieć sobie nic do zarzucenia. Oczywiście na kilka rzeczy i tak wpływu nie mamy.

Na przygotowanie do walk większości zawodników na pewno nie możecie narzekać. Znakomicie pod względem kondycyjnym wyglądali też zresztą Kassi i Adamek.

- Jedną z idei sportu jest to, by ludziom dawać równe szanse. Na gali, którą promuję, nigdy nie pozwolę sobie, by na ringu stanął jakiś nieprzygotowany kotlet. U nas często wygląda to tak, że polski zawodnik ma profesjonalny sztab, zgrupowanie, a na końcu przywozi się mu gościa zakontraktowanego trzy, cztery tygodnie przed walką, który właśnie podniósł się z plaży. Tak, że on nie ma nawet jak się do tego starcia normalnie przygotować. Tego nienawidzę! Dlaczego nie można mu dać 10, 12 tygodni, by też miał szansę wygrać? Bo u nas jak jest faworyt gospodarzy i promotora, to nikt nie chce mu psuć rekordu. To gdzie w tym wszystkim jest sport? Ludzie przestają to kupować, widać to po frekwencji.

Jeśli taki Młodziński, Leśniak, Wierzbicki, Żuromiński i każdy inny dostanie co najmniej 10 tygodni na przygotowanie do walki, to potem efekty tego widać w ringu. 

W Częstochowie widownia była. Magnes Adamka zadziałał? Ze sprzedażą biletów problemów nie mieliście?

- Poza Polsat Boxing Night, która sama w sobie jest marką, nie pamiętam by na innej polskiej gali było tyle ludzi. To oczywiście nie jest tak, że nie było żadnych problemów. Cieszy mnie jednak pewna świadomość zawodników. Oni zdają sobie już sprawę, że oprócz emocji i umiejętności sprzedają też bilety. Na te 5,5 tysiąca wejściówek, jakieś 3,5 tysiąca poszło na eBilet.pl i w kasach. Resztę sprzedali sami pięściarze. My oprócz tego, że umawiamy się z nimi na gaże, premiujemy ich też za aktywność, marketing, za to, że chce im się ruszyć tyłek i sprzedać parę kart wstępu. Bohaterowie „Nocy Wojowników” trenowali, boksowali i okazali się całkiem dobrymi sprzedawcami. Powiem szczerze, mnie pięściarze, którzy mówią, że to olewają zwyczajnie denerwują. Jeśli w Polsce obracamy się w boksie między poziomem średnim solidnym, albo dobrym, a zawodnicy mówią, że nie są od sprzedawania biletów, to niech ich nie sprzedają. Tylko niedługo będą walczyć dla pięciu kolegów i swojej rodziny.  

Jak mogę to przy okazji chętnie podziękuje kibicom z Częstochowy i z innych polskich miast, że przyjechali i dopingowali. Gdyby nie frekwencja, gdyby nie ich obecność to mówilibyśmy o tej gali w zupełnie innych okolicznościach. Tak to chyba wszystko się udało.

Częstochowa to już czas przeszły. A jaki pomysł na najbliższą przyszłość ma Adamek. Dostał telefon od, żony Doroty z gratulacjami za zwycięstwo?

- Dostał pięć telefonów, że ona nie chce żadnego boksu. Że mają pieniądze, żeby już sobie dał z tym spokój. Zestresowało ją nawet zderzenie głowami z Kassim. To nie było rozcięcie z powodu jakiejś bomby, nic co mogło zabrać mu zdrowie.

A co teraz myśli Adamek, który mówił w wywiadach o większych wyzwaniach?

- Twierdzi, że zostały mu dwie walki. Ja się nad tym zastanawiam. Niech on sobie spokojnie do Stanów doleci, odpocznie i co dalej zobaczymy w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Chęć walki o wyższe cele, niesie za sobą trudniejszego i bardziej niebezpiecznego pięściarza.

- On teraz na Boxrec.com, w kategorii pięściarzy ciężkich, wskoczył na 21. miejsce. Wyłączając Adama Kownackiego, który jest klasyfikowany jako Amerykanin, Adamek jest najwyższej z Polaków. Jako jego przyjaciel nie chciałbym jednak, by się skaleczył. To jest ciężki sport. Niech ryzykują ci, którzy muszą, bo nie mają na życie, czy nie mają innego wyjścia. On tego robić nie musi. Pieniądze ma i na koncie i w inwestycjach. To co teraz robi wynika z jego głodu, pasji, może z tego, że w domu mu się trochę nudzi.

Jeśli będzie chciał boksować dalej i dogada się z żoną, to trzeba będzie być bardzo mądrym i selektywnym w wyborze kolejnego przeciwnika. Nie można się podpalać, bo ktoś da dwa złote więcej. Jeśli chcemy zaboksować, ostatnią czy przedostatnią walkę to trzeba zastanowić się nad wieloma rzeczami, najbardziej na stylem rywala.

I miejscem tej potyczki. Propozycje z zagranicy były i przed Kassim...

- Teraz pewnie też się pojawią i to za dużo lepsze pieniądze. Adamek jest 21. na Boxrecu, ma wielkie nazwisko, kapitalny rekord i dwa ostatnie zwycięstwa. Zważywszy, że w kilku europejskich krajach jest spora polska kolonia, to on będzie na rynku łakomym kąskiem. Dla młodego, agresywnego, dużego, niewyboksowanego rywala nie jest wielkim zagrożeniem, ale jest dobrym projektem biznesowym i zarobkowym.

Jeśli to nie będzie rywal w jego zasięgu, to będę pierwszym, który od takiej walki będzie go odwodził. Jak się uprze na walkę, to zaproponuję inne rozwiązania.

Czyli?

- Może idealne na definitywne pożegnanie będzie PBN, przed polską publicznością? Z zaproszeniem na tę galę Adama Kownackiego i Izu Ugonoha. Tak, by oni też zaboksowali, by otworzyć nowy rozdział polskiej kategorii ciężkiej. Jeśli chodzi o parametry rywala Adamka, to najlepiej szukać kogoś podobnego do Haumono. Dla mnie nie ma sensu na silę czegoś sztucznie przedłużać, bo to jest sport, w którym naprawdę można się skaleczyć. Ja też chciałbym mieć 18, a nawet 30 lat, ale nie da się zatrzymać czasu.

W Częstochowie Adamek w jakiś magiczny sposób jakby kilka dobrych lat sobie odjął.

- Rodzaj magii u Adamka jest zawsze. Niezależnie czy on ma 28 czy 35 lat. Czy jest mistrzem świata, czy nie. Jak przed walką słychać te pierwsze takty Funky Polaka, to coś takiego energetycznego dzieje się w ludziach, jest taka atmosfera w hali, że trudno to nawet opisać. To jest ta charyzma, wynikająca z prawdy. Nawet jeśli ktoś cię nie lubi, nie musi cię kupować, ale nie przechodzi obok ciebie obojętnie. Adamek to ma. To chyba motor napędowy tego wszystkiego. Ci ludzie przyszli zobaczyć dobre show, ale też faceta, który przez lata wpływał na ich wyobraźnie i dostarczał temu narodowi trochę satysfakcji. 

http://www.sport.pl/boks/7,64992,22668309,adamek-wygral-i-co-dalej-borek-dla-sport-pl-twierdzi-ze-zostaly.html#BoxSportImg

W głównej walce wieczoru "Noc Wojowników" w Częstochowie Tomasz Adamek (52-5, 30 KO) pokonał po ciekawym spektaklu Freda Kassiego (18-7-1, 10 KO).

Choć "Góral" był wczoraj podczas ważenia cięższy o 8,5 kilograma, początkowo uwidoczniła się jego przewaga szybkości. Kameruńczyk był trudny do trafienia na górę, więc wywierający pressing Polak rozpoczynał niemal każdą akcję od ataku na tułów. W połowie drugiej rundy zawodnicy zderzyli się głowami i twarz Tomka zalała krew, na szczęście było to rozcięcie czoła i cutman Tomasz Skarżyński wykonał dobrze swoją robotę.

W trzecim starciu Tomek atakował jeszcze agresywniej. Brakowało może soczystej bomby na szczękę, ale było wiele uderzeń na korpus, jakie niewątpliwie osłabiają zawodnika w dalszej fazie potyczki.

W połowie czwartej odsłony to Kassi przeszedł do kontrofensywy i zaskoczył naszego mistrza kilkoma sierpami przy linach. Oczywiście bez większych konsekwencji, bo Tomek przyjmował bez zmrużenia oka dożo cięższe ciosy. W piątej rundzie między linami wywiązała się naprawdę interesująca bitka, zaś na początku szóstej po kolejnym zderzeniu głowami tym razem to Kassiemu otworzyła się rana na twarzy. Adamek poczuł tę krew i zasypał Kameruńczyka swoimi kombinacjami, podrywając kibiców do jeszcze głośniejszego dopingu. W pewnym momencie Kassi skontrował bezpośrednim prawym, ale Tomek natychmiast odpowiedział lewym sierpowym z doskoku i ostudził jego zapędy.

W siódmym starciu Adamek wrócił do lewego prostego bitego niczym z automatu. Szachował w ten sposób rywala, a gdy ten podnosił ręce, były mistrz świata dwóch kategorii od razu szukał jego tułowia i splotu słonecznego. Po słabszej rundzie ósmej, Kassi wrócił dobrą dziewiątą, kiedy udało mu się złapać Polaka kilkoma kontrami. Adamek dla odmiany świetnie rozegrał ostatnie starcie. Najpierw trafił lewym sierpowym, potem w kombinacji prawy na dół-lewy sierp na górę poprawił raz jeszcze i ruszył do ataku, by przypieczętować swoją wygraną. Szkoda, że nie miał jeszcze rundy więcej, ale i tak dał dobre widowisko na tle trudnego, niewygodnego przeciwnika.

Sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za "Góralem", punktując na jego korzyść 97:93, 96:94 i 96:94.

- Chciałem się pobić, on nie, więc musiałem trochę za nim pobiegać - powiedział po wszystkim zwycięski "Góral". 

 

- Tomek miał zawsze dużą umiejętność opanowania stresu przed walką, a ten stres na pewno jest teraz dosyć istotny, no bo boksuje przede wszystkim u siebie, w Polsce po tylu latach w Stanach i na całym świecie. W swoim kraju każdy zawodnik to inaczej przeżywa - powiedział były trener Tomasza Adamka Andrzej Gmitruk przed galą "Noc Wojowników", która odbędzie się w sobotę 18 listopada w Częstochowie.

Krystian Natoński: Na konferencji prasowej wspomniał pan, że występuje pan bardziej w roli wizerunkowej niż organizatora.

Andrzej Gmitruk: Nie tylko, ale jest wiele rzeczy, które powiedzmy, że od strony sportowej wymagają jakby doradztwa. Zawodnicy tacy jak Parzęczewski oraz inni z zespołu przyjeżdżali do Warszawy. Wymieniamy po prostu uwagi, doświadczenia. Zawsze rozmawiam z trenerami, którzy prowadzą zawodników. Np. ze Szczupakiem (Michał Leśniak - przyp. red.), który był na zgrupowaniu z Norwegami, gdzie sparował z bardziej urozmaiconymi zawodnikami. Jest też istotna strona jeśli chodzi nie tylko o element promocji, ale również rozwój grupy zawodowej. Wspaniale układa się współpraca z Mariuszem Grabowskim. Naprawdę robi kapitalną robotę.

Śmiało można powiedzieć, że organizacja jest na najwyższym poziomie.
Te gale stoją na bardzo wysokim poziomie. Ja wróciłem niedawno z Newarku, nie chcę nikogo krytykować, ale polski wizerunek oragnizacyjno-sportowy jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Myślę, że to jest dobry początek. To jest grupa, która bardzo mocno i szybko się rozwija. Sama postać Mateusza Borka w tym zespole, jego charyzma, jego wizerunek nie tylko jako dziennikarza, ale przede wszystkim człowieka sportu, również i boksu sprawia, że dla nas to jest duży zaszczyt, duży splendor i przede wszystkim napęd do dobrej roboty.

W sobotę najmocniej serce będzie biło przy walce Tomasza Adamka. Chyba nie może być inaczej?
Oczywiście, że tak. Kassi to trudny przeciwnik. To zawodnik, którego bardzo trudno jest zdefiniować dlatego, że jest to pięściarz, który wydaje się, że jego słabym ogniwem jest słaba praca nóg, brak mocnego ciosu, a pamiętamy jego poprzednie walki z Arreolą, Breazealem. Jest to naprawdę zawodnik, który może przysporzyć dużo kłopotów. Jestem przekonany, że Tomek ze swoim trenerem ustalą odpowiednią taktykę. Tomek jest doskonale dysponowanym zawodnikiem. Cieszę się, że zmienił trenera, że Gus (Curren - przyp. red.) trenuje go w tej chwili, bo to jest zupełnie inna robota w kontekście cech motorycznych Tomka, które zawsze były tym ważnym elementem w jego sposobie boksowania, poza wyszkoleniem technicznym. Myślę, że lewa ręka, ciosy nad tułów, różne kombinacje, kątowe ustawienia, a więc to są takie techniczne określenia – w tej walce będą odgrywać zasadniczą rolę. Zapowiada się naprawdę ciekawy, interesujący pojedynek. Ja mam nadzieję, że hala zostanie wypełniona po brzegi.

Widać, że Tomek odżył przy Gusie Currenie.
Tak, widać, że przy Gusie odżył, natomiast nie tylko przy nim. Wydaje mi się, że atmosferę jaką stworzył sam Mateusz Borek i jego koledzy, to jest cały kompleks wydarzeń, które powodują, że te przygotowania są bardzo profesjonalne, bardzo poukładane, odpowiedzialne, a więc takie jakie powinny być przy przygotowaniu zawodnika do tych poważnych walk, a myślę, że Tomek Adamek taką walkę dostanie w najbliższej przyszłości.

Dużo osób mówi, że dla Tomka to jest walka o "być albo nie być". Pan się z tym zgadza?
Na pewno jest ważna. Tak bym to powiedział. Trzeba ją wygrać, żeby po prostu myśleć już o walce jako pretendent do mistrza świata. To jest pojedynek bardzo istotny, natomiast Tomek Adamek zawsze będzie człowiekiem, który będzie szanowany, nie tylko przez kibiców, ale również przez historię polskiego boksu i sportu.

Zna pan go doskonale...
Pracowaliśmy dziesięć lat. To nie były tylko kontakty sportowe. Znam doskonale jego rodzinę, on zna moją, także to jest po prostu coś głębszego niż tylko relacja pomiędzy trenerem i zawodnikiem.

Może pan w takim razie potwierdzić, że Tomek nie udaje wyluzowanego, tylko tak po prostu się czuje.
Nie, nie, nie. Powiedziałbym, że Tomek miał zawsze dużą umiejętność opanowania stresu przed walką, a ten stres na pewno jest teraz dosyć istotny, no bo boksuje przede wszystkim u siebie, w Polsce po tylu latach w Stanach i na całym świecie. W swoim kraju każdy zawodnik to inaczej przeżywa. Pamiętamy jego walkę z Andrzejem Gołotą jak tysiące kibiców na łódzkiej arenie wiwatowało i to są walki, które nie tylko kibice pamiętają.

http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2017-11-17/gmitruk-takie-walki-pamietaja-nie-tylko-kibice/