Wróciłem do amerykańskiego domu po dłuższym pobycie w Polsce. Wróciłem na tarczy bo , partia Solidarna Polska z której list startowałem w wyborach do Parlamentu Europejskiego , nie przekroczyła progu 5 % głosów. Do wyborów przystąpiłem na zasadach podobnych, jakie są w tenisie. Dostałem od szefów partii tzw. dziką kartę i mogłem startować w rodzinnym regionie Śląska. Nie wstąpiłem do partii, ale mogłem startować z jej listy.

Była to dla mnie decyzja spontaniczna, ale i bardzo ważna. Zawsze chciałem wrócić do miejsc, w których byłem kiedyś i dorastałem. Odbyłem wiele spotkań, spotkałem tysiące ludzi, przejechałem samochodem ok. 15.000 kilometrów. Nie zdobyłem mandatu posła do Parlamentu Europejskiego, ale zdobyłem znacznie więcej – sympatię i radość wyniesiona z tych spotkań. Poznałem ludzi mieszkających w małych miejscowościach, ich warunki nauki, pracy czy wypoczynku. Tego nie zobaczymy, na co dzień w telewizji. Wróciłem do ludzi i miejsc, gdzie trenowałem boks i pracowałem w kopalni. Dane mi było uczestniczyć w protestach organizowanych przez Solidarność górniczą i wspierać ich słuszne żądania. Przez kilka tygodni stałem się jednym z tych, którzy wcale dobrze nie mówią o decydentach na Śląsku, czy w kraju. Mam wielką satysfakcję z tych spotkań, bo wyniosłem z nich przekonanie, że warto walczyć, aby zmieniać Polskę. Po demonstracjach zaczęło być głośno w mediach o nierozwiązanych od wielu lat problemach górników i ich rodzin. Sytuacja w górnictwie jest dramatyczna, bo ludzie, którzy odpowiadali za jego pracę bieżącą i rozwój nie sprawdzili się. Pisałem o tym na blogu w dniu 4 maja. Wiem, że po tej dacie problemy znalazły się przedmiotem zainteresowania Premiera, NIK i innych instytucji. Za niedługo ma się ukazać raport o polskim górnictwie, o który wnioskowałem z górnikami. http://biznes.onet.pl/raport-ws-uzdrowienia-sytuacji-w-gornictwie-4-czer,18488,5639808,1,news-detal

To wszystko sprawia, że gorycz porażki wyborczej jest mniejsza. Zawsze będę twierdził, że tygodnie spędzone wśród wyborców na Śląsku, będę pamiętał do końca życia. Wiem, że tysiące rozdanych fotografii z dedykacjami, to pamiątka dla tych, którzy przyszli mnie spotkać. Jak walczyłem w ringu, to nie było do mnie swobodnego dostępu, teraz mogłem nadrobić zaległości w stosunku do fanów boksu i porozmawiać z nimi o boksie i ich troskach. Dostałem od moich rozmówców wiele dowodów sympatii i wyróżnień za szczere zaangażowanie się w rozwiązywanie ich problemów. Figurka Św. Barbary patronki górników i szpada górnicza, to dowody wdzięczności wyborców.

Więcej o spotkaniach z wyborcami: https://www.facebook.com/tomaszadamekPE?fref=nf#!/tomaszadamekPE/photos_stream

Demokracja i system wyborczy w Polsce, pozwolił na zdobycie mandatów przez inne osoby z innych partii. Czy posłowie wybrani na 5 letnią kadencję pochylą się nad sprawami ludzi, z którymi ja się spotykałem? Wątpię w to i chciałbym się mylić. Szkoda ,że media na samym starcie wyborów określiły mnie i inne osoby ze świata sportu ,,celebrytami,,   To w znacznym stopniu odebrało nam wiele głosów, bo podważano sens naszego wyboru. Medale i tytuły Otylii Jędrzejczak, czy moje pasy mistrza świata, były za mało istotną rekomendacją, by uzyskać przychylność mediów a następnie wyborców. Przykre to, bo w trakcie kariery sportowej rozsławialiśmy Polskę na świecie a drzwi do Parlamentu Europejskiego, zatrzaśnięto nam w mediach, zanim jeszcze się rozpoczęły wybory. Oto cała Polska, pełna różnych ideałów daje dowód na to, że inne wartości niż sportowe zwyciężyły w walce o fotel posła. Czy nasza obecność w Parlamencie Europejskim, byłaby nieprzydatna?  A jakie wartości w imieniu Polski wniosą osoby, które zapowiadają wysadzenie Parlamentu Europejskiego i jego struktur ?

Z wielkim szacunkiem będę wyrażał się o ludziach, którzy zorganizowali moje spotkania z wyborcami, a ich przebieg był dowodem na celowość takich spotkań. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli spotkać się i porozmawiać ze mną. Dziękuję tym mediom, które bezstronnie przekazywali informacje z tych spotkań. Wielkie słowa uznania dla terenowych działaczy Solidarnej Polski, którzy byli autorami mojego programu spotkań. Dziękuję również Zbigniewowi Ziobro i kierownictwu partii Solidarna Polska za to, że pozwolili mi na postawienie pierwszych kroków w polityce.  Nie dziękuje tym, którzy nie mając żadnego powodu zaatakowali mnie osobiście za to, że nie pozostałem obojętny dla spraw polskiego górnictwa i przemysłu na Śląsku.  Byli koledzy Michalczewski czy Saleta nigdy nie zrozumieją moich prawdziwych intencji i chęci działania dla środowiska, w którym się urodziłem, dorastałem i rozpoczynałem karierę pięściarza. Pytania odnośnie kosztów finansowych, jakie poniosłem w związku z wyborami oraz kosztów sportowych po porażce, będą wracać wiele razy. Panie Saleta na zadane publicznie głupie pytanie, nie ma mądrej odpowiedzi, nawet na Twitterze. Co więcej gentelmani nie rozmawiają ponoć o pieniądzach, tym bardziej publicznie.

Co dalej teraz? Wracam na krótko, jak zapowiadałem do boksu. Czas zakończenia kariery blisko, stąd muszę szybko dopinać sprawy jesiennej walki. Z kim, gdzie, to wszystko w najbliższych tygodniach zostanie ustalone. Wracam do typowych treningów, samochód idzie w odstawkę, a wytrzymałość będę zdobywał m.in. w biegach i treningach ogólnorozwojowych. Później przyjdzie czas na powrót do sali treningowej, gdzie wraz z trenerem będę ćwiczył elementy walki w ringu. Jestem za walką w Polsce z atrakcyjnym pięściarzem, którego chętnie fani boksu zobaczą w Polsce. W trakcie moich spotkań z górnikami podpowiadano mi nazwiska wielu znakomitych pięściarzy z USA, których chętnie obejrzeliby w walce ze mną.  Może uda się doprowadzić do ciekawej walki, zobaczymy wkrótce.

Na razie zabieram się za czytanie książki Tomasz Adamek ,,FIGHTER,, , która zawiera fakty z mojego życia. Tak jak chciałem odwiedzić dawne miejsca, rozpoznać ludzi po kilkunastu latach, tak bardzo chciałem spisać to, co zapamiętałem z lat minionych. Mam nadzieję, że lektura pozwoli mi na kolejne chwile radości i przywróci zapamiętane obrazy z życia. Bogatego w wydarzenia życia. Zapraszam Państwa do lektury tej książki i zapewniam, że nie czynię tego ze względu na honorarium ze sprzedaży książki. Zapraszam do moich wspomnień i ciekawych wątków mojego sportowego życia. Obiecuję wpisać dedykacje, podczas kolejnego pobytu w Polsce. Książka łatwa do zakupu przez internet lub w sieciowych księgarniach.