W miniony czwartek wraz z Ziggym Rozalskim pojawiliśmy się we Wrocławiu, budząc niedowierzanie wielu osób. Idąc ulicą słyszeliśmy - zobacz Adamek i Rozalski w Polsce, pewnie przylecieli na walkę Gołoty z Saletą. Nie, cel wizyty okryty wielką tajemnicą jest inny. Teraz już mogę napisać, bo jesteśmy  po spotkaniach i obiecujących rozmowach.

Przylecieliśmy do Polski z szybką, nieplanowaną wcześniej  wizytą  na zaproszenie  kilku sponsorów, którzy zainteresowani są organizacją mojej walki w Polsce. Walka mogłaby się odbyć w miesiącu maju tego roku. Wiadomo, że jednym ze sponsorów generalnych, byłby producent Las Vegas Power Drink, z którym mam podpisany kontrakt reklamowy. Chcę jednak zapewnić , że wizyta ma charakter sondażowy i nie zakończy się konkretnymi ustaleniami. Jutro rano wylatujemy do USA z nadzieją, że najpóźniej  za dwa tygodnie będzie można powiedzieć, czy będę walczył i z kim w Polsce. Na dzień dzisiejszy jest sporo spraw organizacyjnych  do wyjaśnienia w Polsce. Jeśli nie będzie ich można rozwiązać pozytywnie, to odstąpimy od lokalizacji gali w Polsce a skupimy się na kilku walkach w USA. Czytałem ostatnio wiele na temat mojej planowanej walki z Albertem Sosnowskim i innymi polskimi pięściarzami. Dementuję, są to wiadomości wyssane z palca. Powtarzam, że dalej interesuje mnie walka o tytuł i pas Mistrza Świata w HW, nie precyzując w jakiej federacji. Mam jeszcze czas na wybór drogi, a jak widać w boksie wiele zmienia się z dnia na dzień.

Muszę wykorzystać każdą sprzyjającą okazję do tego aby ten cel zrealizować. Fani boksu doskonale wiedzą, że nie wolno robić nic na siłę. Należy lepiej planować walki i dbać o dobór oponentów. Dziś mam wyrzuty sumienia, jak czytam doniesienia Chambersa czy Cunninghama na mój temat. Do dziś nie pogodzili się z porażką a mieli mnie znokautować. Pokrzyżowałem  im marzenia i zabrałem spokój. Są znacznie mocniejsi w gębie na Twitterze i Facebooku, niż w ringu. To nie jest tylko moja ocena ale większości fanów, którzy polemizują z nimi w internecie. Ja na to nie mam czasu. Dla mnie ważniejsza była wczorajsza wizyta u Mamy w Gilowicach i spotkanie w kręgu rodziny. W Polsce wiele się zmienia na lepsze, tylko pogoda dziś utrudniała jazdę powrotną samochodem z Gilowic do Wrocławia. Wieczorem wygospodarujemy, być może trochę czasu na obejrzenie walki Gołota – Saleta, skoro media donoszą o planowanym rewanżu Andrzeja ze mną. Czy i kiedy do tego pojedynku dojdzie, to nawet najstarsi górale nie mają pojęcia w tej sprawie.