6 października w Chicago Tomasz Adamek będzie walczył z Jarrellem Millerem. Eksperci i bukmacherzy uważają, że zdecydowanym faworytem walki jest Amerykanin. - Pamiętajmy, że tym, którzy organizują galę zależy na tym, żeby Miller wygrał i żeby doprowadzić go do wielkiej walki i na tym zarobić. Adamek jest po to, żeby ściągnąć 5-6 tysięcy polskich kibiców, ale Tomek może im sprawić psikusa. Kto wie - mówi Janusz Pindera, komentator boksu.

Tomasz Adamek (53-5, 31 KO) zmierzy się 6 października w Chigaco z niepokonanym Jarrellem Millerem (21-0-1, 18 KO). Polak nie będzie faworytem. - Zadbajcie o karetkę dla Adamka, bo szybko go znokautuję - przekonuje Amerykanin.

Miller stoczył w karierze 22 walki. Wygrał 21 z nich, a raz zremisował z Joeyem Dawejko. Millera powinni kojarzyć polscy kibice, bo kilka miesięcy temu pokonał Mariusza Wacha. Polak pokazał się z dobrej strony, ale kontuzja ręki uniemożliwiła mu kontynuowanie walki... Faworytem październikowego starcia będzie Amerykanin.

- Adamek szybko się zgodził na walkę ze mną i szanuję go za to, ale zadbajcie o karetkę, bo szybko go znokautuję. (...) On nazwał mnie chłopcem, to trochę mnie rozzłościło. Adamek to legenda boksu, ale kiedy walczysz z takimi chłopcami jak ja, to czasami, nawet dorośli dostają lanie. Pokażę co potrafi ten chłopiec. Nie zamierzam przebywać w ringu zbyt długo - odgrażał się na konferencji prasowej Amerykanin. W listopadzie 2014 roku Adamek przegrał z Arturem Szpilką i wydawało się już, że "Góral" w niedługim czasie zakończy karierę. Sam nawet kilkukrotnie deklarował, że rzuca boks. Jednak dwa lata temu dał się namówić na współpracę z Mateuszem Borkiem, dziennikarzem Polsatu oraz nowym promotorem bokserskim na polskim rynku. Borek starannie wybierał mu rywali, choć nie unikał wymagających przeciwników.

Solomon Haumono, Fred Kassi i Joey Abell - wszyscy ci pięściarze przegrali z Polakiem w ostatnich kilkunastu miesiącach. Czy Miller będzie kolejnym rywalem na rozkładzie Adamka?

 

Brakuje już tylko oficjalnego potwierdzenia, ale niemal na pewno Tomasz Adamek (53-5, 31 KO) zmierzy się 6 października w Chigaco z niepokonanym Jarrellem Millerem (21-0-1, 18 KO). Polak nie będzie faworytem.

W listopadzie 2014 roku Adamek przegrał z Arturem Szpilką i wydawało się wtedy, że "Góral" w niedługim czasie zakończy karierę. Sam nawet kilkukrotnie deklarował, że rzuca boks. Jednak dwa lata temu dał się namówić na współpracę z Mateuszem Borkiem, dziennikarzem Polsatu oraz nowym promotorem bokserskim na polskim rynku. Borek starannie wybierał mu rywali, choć nie unikał wymagających przeciwników. Solomon Haumono, Fred Kassi i Joey Abell - wszyscy ci pięściarze przegrali z Polakiem w ostatnich kilkunastu miesiącach. W październiku - według informacji ESPN oraz portalu boxing247.com - Adamek zmierzy się z Jarrellem Millerem w Chiagaco. Amerykanin stoczył w karierze 22 walki. Wygrał 21 z nich, a raz zremisował z Joeyem Dawejko.Millera powinni kojarzyć polscy kibice, bo kilka miesięcy temu pokonał Mariusza Wacha. Polak pokazał się z dobrej strony, ale kontuzja ręki uniemożłiwiła mu kontynuowanie walki...

Kto będzie faworytem?

Według bukmacherów 41-letni Polak nie ma większych szans. Bardziej optymistyczny jest Szpilka, pogromca "Górala".

Warto dodać, że 6 października kibice sportów walki nie będą mogli zasnąć, bo tego samego dnia odbędzie się gala KSW w Londynie oraz hitowe stracie w UFC, gdzie Conor McGregor zmierzy się z Khabibeb Nurmagomedovem.

 - Kto jest faworytem? Trudno ocenić. Zarówno dla mnie jak i dla Mariusza Wacha będzie to walka z serii "o być albo nie być" w poważnym boksie. Moja ewentualna porażka sprawi, że na dobre pożegnam się z marzeniami o podboju wagi ciężkiej, ale jeśli wygram, to wrócę do czołówki - mówi Artur Szpilka w rozmowie ze Sport.pl.

 

24 czerwca w gdańskiej Ergo Arenie podczas Polsat Boxing Night Tomasz Adamek zmierzy się z Solomon Haumono. Jeśli 'Góral' wygra w dobrym stylu, niewykluczone, że jeszcze powalczy o mistrzowski pas wagi ciężkiej. Tymczasem w trakcie przygotowań w Osadzie Śnieżka w Łomnicy, prawdopodobnie odniósł... najłatwiejsze zwycięstwo w swojej karierze. Jego rywalem był Damian Bąbol, dziennikarz Sport.pl, który postanowił sprawdzić, w jakiej formie jest były mistrz świata kategorii półciężkiej i juniorciężkiej. Przygotujcie się na 'grzmoty' w kolejnym odcinku 'Wysportowanych'!

Link do filmu poniżej:

http://www.sport.pl/sport/10,67450,21979442,tomasz-adamek-vs-dziennikarz-sport-pl-goral-trafiony-ale.html

Szykuje się wielkie święto polskiego boksu! 24 czerwca w Ergo Arenie w Gdańsku na 7. gali Polsat Boxing Night w ringu wystąpią polscy mistrzowie świata i Europy, a także najciekawsi przedstawiciele młodego pokolenia szermierki na pięści.

"Nowe Rozdanie" - pod takim hasłem reklamowane jest Polsat Boxing Night 7, ale zdecydowanie już dziś można ją określić "Mistrzowskim Rozdaniem". Rekordowy budżet, ogromne zainteresowanie i karta walk, jakiej w historii Polsat Boxing Night jeszcze nie było - tak 24 czerwca będzie wyglądał bokserski wieczór zorganizowany przez Mateusza Borka. Nie można tego przegapić, trzeba koniecznie zobaczyć.

PIERWSZA WALKA

Norbert Dąbrowski – Robert Talarek (8 rund, waga superśrednia)

Ciekawa konfrontacja praworęcznego, nieco wyższego Talarka (normalnie waga średnia) i walczącego w wadze półciężkiej Dąbrowskiego. W ich pierwszym pojedynku „Noras” wygrał nieznacznie, ale Talarek twierdzi, że nie czuje się przegrany i w ERGO ARENIE udowodni swoją wyższość. Ta walka nie ma faworyta, ale ewentualne zwycięstwo Talarka uznane zostanie za sensację.

Norbert Dąbrowski (20-6-1, 8 KO). Ur. 26.08. 1988 w Warszawie. 183 cm, leworęczny. Nowy trener, Krzysztof Drzazgowski rozpalił w nim ogień, a świetna walka z Kolumbijczykiem Eleiderem Alvarezem w Kanadzie (nr 1 w rankingu WBC wagi półciężkiej) przywróciła mu, mimo porażki, wiarę w siebie. Dąbrowski z uwagi na odwrotną pozycję jest niewygodnym rywalem dla każdego, przy tym mocno bije.

Robert Talarek (17-12-2, 11 KO). Ur. 03.06. 1983 r w Rudzie Śląskiej. 185 cm, praworęczny. Podobnie jak Dąbrowski był kiedyś w kadrze olimpijskiej, ale nie widząc perspektyw zdecydował się na boks zawodowy. Wysoki, trudny do trafienia, z mocną prawą ręką. Ma ostatnio dobrą passę, więc „Noras” musi się mieć na baczności.

DRUGA WALKA

Łukasz Wierzbicki – Robert Tlatlik ( 8 rund, waga superlekka). Obaj niepokonani, głodni sukcesu. Wierzbicki urodzony w Zgorzelcu, kilka lat boksował w Kanadzie. Tlatlik urodzony w Chorzowie, reprezentuje Niemcy. Łukasz Wierzbicki, to były kickbokser z sukcesami, teraz w przyśpieszonym tempie uczy się boksu pod okiem Andrzeja Gmitruka. Doświadczenie będzie po stronie Tlatlika, ale charakterem może wygrać nieźle kontrujący Wierzbicki.

Łukasz Wierzbicki (12-0, 6 KO). Ur. 25.12. 1990 w Zgorzelcu. 178 cm, leworęczny. Zaczynał od kickboxingu, boksować zawodowo zaczął podczas czteroletniego pobytu w Kanadzie. Lubi walczyć z kontry, gdy rywal atakuje. Brakuje mu półdystansu i aktywniejszej prawej ręki, ale nad tym pracuje. Wie czego chce.

Robert Tlatlik (20-0, 14 KO). Ur. 18.07. 1988 w Chorzowie, mieszka w Niemczrch, w Essen. 170 cm, praworęczny. Woli atakować niż się bronić, więc powinien pasować Wierzbickiemu.

TRZECIA WALKA

Ewa Brodnicka – Marisol Reyes (10 rund, superpiórkowa). Polka idzie od zwycięstwa do zwycięstwa. W ostatnim pojedynku, najlepszym w  dotychczasowej karierze, pokonała Bośniaczkę Irmę Adler i zdobyła tymczasowy pas WBO. Reyes zrobi wszystko, by stawić jej czoła, ale bardzo prawdopodobne, że przegra przed czasem.

Ewa Brodnicka (13-0, 2 KO). Ur. 07.06. 1984 w Nowym Dworze Mazowieckim. 173 cm, praworęczna. Konsekwentnie buduje swoją pozycję, nie tylko na ringu. Dobrze wyszkolona technicznie, wciąż robi postępy. Jak mało kto potrafi sprzedać swój wizerunek.

Marisol Reyes (15-10-1, 8 KO). Ur. 27.08. 1979 r w Santo Domingo (Dominikana). 168 cm, praworęczna. Bardzo ambitna, trzykrotnie już próbowała zdobyć pas mistrzyni świata, ale za każdym razem przegrywała przed czasem. Sporo umie, ale nie ma odporności na ciosy.

CZWARTA WALKA

Adam Balski – Łukasz Janik. Nieoczekiwana zmiana rywala Balskiego zapowiada wyjątkowo ciekawy pojedynek. Łukasz Janik, były rywal takich asów, jak Ola Afolabi czy Grigorij Drozd, mimo prawie dwuletniej przerwy w karierze sportowej znów stanie na ringu. Czy to będzie wielki, oczekiwany powrót pięściarza?

Adam Balski (9-0, 7 KO). Ur. 13.11. 1990 w Kaliszu. 188 cm, praworęczny. Spokojny, grzeczny, zawsze uśmiechnięty, ale jak ktoś nadepnie mu na odcisk, to może mieć problem. Balski szuka wyzwań i nie boi się nikogo. Nie mówi tego głośno, ale to widać na pierwszy rzut oka. Naturalny talent, duża łatwość zadawania ciosów, bardzo dobry lewy sierpowy, ale nie tylko. W ringu cierpliwy, a to cecha mistrzów.

Łukasz Janik  ((9-0, 7 KO) zawsze był pewny siebie. Jeszcze w czasach amatorskich, gdy wygrywał walkę za walkę i kolekcjonował mistrzowskie tytuły w różnych kategoriach wiekowych, tak i później, gdy decydował się na ringowe zderzenia z takimi tuzami, jak Ola Afolabi, czy Grigorij Drozd. Z tym pierwszym, w nowojorskiej Madison Square Garden Theater bił się jak równy z równym. Jeden z sędziów wypunktował remis, ale dwaj pozostali opowiedzieli się za Anglikiem. Janik pokazał w Nowym Jorku, że wciąż stać go na wiele.

PIĄTA WALKA

Maciej Sulęcki – Rocky Jerkić (10 rund, superpółśrednia). Dla Sulęckiego to kolejna okazja pokazania się polskiej publiczności w nowej, niższej wadze. Czuje się w niej znakomicie i twierdzi, że jest gotów walczyć z każdym na świecie. Twardy Rocky z Australii szybko się nie przewróci, więc 24 czerwca nad polskim morzem będzie bardzo gorąco. Ale faworyt jest jeden: Sulęcki.

Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO). Ur. 02. 05. 1989 r w Warszawie. 185 cm, praworęczny. Zawodową karierę zaczął siedem lat temu szybkim zwycięstwem w Kielcach. W 2013 był już mistrzem Polski, a rok później znokautował na PBN 3 w Tauron Arenie w Krakowie, byłego mistrza Europy Grzegorza Proksę i dobitnie pokazał, że warto na niego stawiać. Te wielkie walki dopiero przed nim. – Mogę walczyć w wagach superpółśredniej i średniej z każdym – twierdzi były pięściarz warszawskiej Gwardii i nie mija się z prawdą.

Rocky Jerkić (15-1, 12 KO). Ur. 01.03. 1988 r w Darwin (Australia). 183 cm, praworęczny. Syn Aborygenki i Chorwata, wychowywany przez ojca. Treningi bokserskie zaczął w wieku 9 lat. Stoczył 104 amatorskie walki, 98 wygrał. Twardy, solidny, mocno bijący pięściarz.

SZÓSTA WALKA

Mateusz Masternak – Ismaił Siłłach ( 10 rund, junior ciężka). Zapowiada się znakomicie. Ukrainiec odnosił wielkie sukcesy na amatorskich ringach, na zawodowych ma kompleks Rosjan. Nokautowali go Graczew, Kowaliow i Własow. Siłłacha trzeba stłamsić pressingiem, bo inaczej może Masternakowi sprawić sporo kłopotów. Polak będzie od niego silniejszy i odporniejszy na ciosy. 

Mateusz Masternak (38-4, 26 KO). Ur 02. 05. 1987 r w Iwaniskach. 183 cm, praworęczny. Zaczynał w KSZO Ostrowiec, później związany z Gwardią Wrocław. Na PBN1 w Łodzi znokautował Łukasza Janika i milionom ludzi pokazał swój talent. Trzy lata później był już zawodowym mistrzem Europy wagi junior ciężkiej. Pas ten stracił w Moskwie przegrywając z Rosjaninem Grigorijem Drozdem. W czerwcu 2014 roku walczył w Monte Carlo o tymczasowe mistrzostwo świata WBA i przegrał minimalnie z Yourim Kalengą. W grudniu 2015 roku zmierzył się w Londynie z Tonym Bellew i niewiele zabrakło, by znów został mistrzem Europy. Sędziowie opowiedzieli się za Anglikiem.

Ismaił Siłlach ( 25-3, 19 KO). Ur. 09. 02. 1985 r w Zaporożu (Ukraina). 191 cm, praworęczny. W czasach amatorskich ścisła czołówka, najpierw wagi średniej, a później półciężkiej. Zdobył srebrny medal MŚ 2005 (średnia) i srebrny ME 2006 (półciężka). Z 318 walk, które stoczył, 302 wygrał, a 16 przegrał. Na profesjonalnym ringu w 2013 roku walczył o zawodowe mistrzostwo świata wagi półciężkiej z Siergiejem Kowaliowem i przegrał z Rosjaninem przez nokaut w drugiej rundzie.

SIÓDMA WALKA

Krzysztof Głowacki – Brian Howard (10 rund, junior ciężka). Powrót „Główki” do ERGO ARENY, tam gdzie we wrześniu ubiegłego roku stracił pas WBO przegrywając z Ołeksandrem Usykiem. Amerykanin różni się wszystkim od znakomitego Ukraińca, ale nie można go lekceważyć. Ma bombę z prawej i jak odpali i trafi, to będzie kłopot. Bardziej prawdopodobny scenariusz jednak jest taki, że to „Główka” wcześniej czy później dopadnie liczącego na sensacyjne rozstrzygnięcie rywala z Atlanty.

Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO). Ur. 31.07. 1986 r w Wałczu. 183 cm, leworęczny. Były mistrz świata WBO w wadze junior ciężkiej. Pas ten zdobył 14.08. 2015 w Newark (New Jersey) nokautując w 11 starciu obrońcę tytułu, Marco Hucka. W kwietniu ub. roku obronił go wygrywając na punkty ze Steve’em Cunninghamem w Nowym Jorku, a stracił we wrześniu w gdańskiej ERGO ARENIE po porażce z Ołeksandrem Usykiem.

Brian Howard (12-1, 9 KO). Ur. 14.05. 1980 r w Atlancie (Georgia). 185 cm, praworęczny. Zaczynał w 2010 r. W latach 2012 – 2015 nieaktywny. Ostatnie dwie walki, z Alexem Guerrero i Philem Williamsem wygrał w dobrym stylu. Dobra prawa ręka, jak czysto trafi, kończy przed czasem. Ale gubi się w obronie.

ÓSMA WALKA, POJEDYNEK WIECZORU

Tomasz Adamek – Solomon Haumono (10 rund, waga ciężka). Główne danie PBN7. Polsko – australijska wojna „czterdziestolatków” w najcięższej kategorii. Były mistrz świata niższych wag, jedyny Polak z pasem magazynu The Ring, kontra były rugbista, człowiek z kowadłem w prawej pięści. Jeśli „Góral” nie popełni takiego błędu jak w ubiegłorocznym starciu na PBN5 z Moliną, to powinien wysłać Australijczyka do szkoły, ponieważ jest znacznie lepszym pięściarzem.

Tomasz Adamek (50-5, 30 KO). Ur. 01.12. 1976 r w Żywcu. 188 cm, 101 kg, praworęczny. Pas WBC w wadze półciężkiej zdobył 21 maja 2005 roku wygrywając z Australijczykiem Paulem Briggsem w Chicago. Walczył wtedy ze złamanym nosem. Drugi z mistrzowskich tytułów (IBF w wadze junior ciężkiej) odebrał 11 grudnia 2008 r w Newark Steve’owi Cunninghamowi. Werdykty nie były jednogłośne. Z Witalijem Kliczką przegrał 10 września 2011 roku we Wrocławiu. Stawką był pas WBC w wadze ciężkiej należący do Ukraińca, sędzia zatrzymał walkę w 10 rundzie.

Solomon Haumono (24-3-2, 21 KO). Ur. 13. 10. 1975 r w Auckland (Nowa Zelandia). 188 cm, 111 kg. Praworęczny. Jego rodzice pochodzą z Wysp Tonga. Były gracz rugby league (najtwardsza odmiana tej dyscypliny). W ubiegłym roku, w lipcu, przegrał przez TKO w 4 rundzie z późniejszym mistrzem świata WBO, Nowozelandczykiem Josephem Parkerem. To był jego ostatni pojedynek.

W sprzedaży dostępne są kolorowe bilety kolekcjonerskie (wysyłka od 5 czerwca)!

*Miejsca w sektorze VIP1 zawierają catering: dania ciepłe i zimne

Bilet dla osoby niepełnosprawnej jest w cenie 39 zł. Opiekunowi osoby niepełnosprawnej przysługuje darmowe wejście na wydarzenie. W celu zamówienia powyższych wejściówek prosimy o kontakt na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Poniżej link, gdzie można kupić bilety:

https://sklep.ebilet.pl/6473924464345090

 

W czwartym odcinku ”Drogi do PBN 7” kamera towarzyszyła m.in. Ewie Brodnickiej (13-0, 2 KO), która oprócz ciężkich treningów znalazła czas na zakupy. Dodatkowo bardzo ciężki dzień ćwiczeń zorganizował Tomaszowi Adamkowi (50-5, 30 KO), jego trener od przygotowania fizycznego, Jakub Chycki. 

Przygotowania przed Polsat Boxing Night 7 idą pełną parą. Brodnicka zaharowuje się na treningach, ale znajdzie również czas na małe zakupy. ”Kleo” szukała kreacji na after party po gali. Efekty poszukiwań okazały się bardzo owocne.

Na zakupy czasu nie ma za to Adamek. Tym razem ”Góral” ćwiczył na powietrzu. Trener Chycki zorganizował mu trening wytrzymałościowo-szybkościowy. W odcinku czwartym zobaczymy również Łukasza Wierzbickiego (12-0, 6 KO), który odwiedził innego uczestnika PBN 7 Macieja Sulęckiego (24-0, 9 KO).

O gali PBN 7 - Nowe Rozdanie:

W walce wieczoru PBN 7 do ringu powróci były mistrz świata kategorii półciężkiej i junior ciężkiej – Tomasz Adamek (50-5, 30 KO), który zmierzy się z australijskim królem nokautu Solomonem "Solo" Haumono (24-3-2, 21 KO).

Przed starciem "Górala" kibice zobaczą pojedynek byłego mistrza świata Krzysztofa Głowackiego (26-1, 16 KO). "Główka" wystąpi po raz pierwszy od walki z ukraińskim wirtuozem Oleksandrem Usykiem.

W Ergo Arenie po raz kolejny zaboksuje także Mateusz Masternak (38-4, 26 KO). Były mistrz Europy kategorii junior ciężkiej ma przed sobą arcytrudne wyzwanie – jego rywalem w Gdańsku będzie niewygodny i mocno bijący Ismail Sillach (25-3, 19 KO), srebrny medalista mistrzostw świata w boksie olimpijskim.

Maciej Sulęcki (24-0, 9 KO) również zaprezentuje się w Ergo Arenie. Zmierzy się z Australijczykiem Rockym Jerkicem (15-1, 12 KO).

MB Promotions nie zapomina również o promocji kobiecego pięściarstwa. 24 czerwca szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności otrzyma świeżo upieczona mistrzyni świata Ewa Brodnicka (13-0, 2 KO).

W Gdańsku zobaczymy również występy niepokonanych: Łukasza Wierzbickiego (12-0, 6 KO) w konfrontacji z Robertem Tlatlikiem (20-0, 14 KO), a także świetnie rokującego i mocno bijącego Adama Balskiego (9-0, 7 KO), który skrzyżuje rękawice z Łukaszem Janikiem (28-3, 15 KO). Pikanterii karcie walk dodaje również rewanżowe starcie Norberta Dąbrowskiego (20-6-1, 8 KO) z Robertem Talarkiem (17-12-2, 11 KO).

 

 

Polsat Boxing Night: Adamek - Haumono. Karta walk.

Już 24 czerwca w gdańskiej Ergo Arenie odbędzie się gala Polsat Boxing Night 7: Nowe rozdanie. W walce wieczoru Tomasz Adamek (50-5, 30 KO) zmierzy się mocno bijącym Solomonem Haumono (24-3-2, 21 KO). Ponadto, w ringu obejrzymy m.in. byłego mistrza świata Krzysztofa Głowackiego (26-1, 16 KO) i byłego mistrza Europy Mateusza Masternaka (38-4, 26 KO. Sprawdźcie kartę walk!

 

Polsat Boxing Night: Adamek - Haumono. Karta walk

Adamek wraca do ringu po porażce z rąk Erika Moliny na Polsat Boxing Night w kwietniu tego roku. Do momentu nokautu pod koniec dziesiątej rundy Polak zdecydowanie prowadził u wszystkich sędziów punktowych, więc nie można powiedzieć, że walczył źle. Teraz spróbuje raz jeszcze zachwycić kibiców, pokonując niebezpiecznego Solomona Haumono. Rywal na pewno jest niewygodny, potrafi mocno uderzyć, a ewentualne zwycięstwo będzie jego największym w karierze.

Wracam, by pokazać, że potrafię zwyciężać i wrócić mocniejszy po porażce - powiedział Adamek.

"Góral" przygotowuje się do walki w Osadzie Śnieżka pod okiem nowego trenera. Jest nim Gus Curren, który twierdzi, że Adamka niczego nowego nie nauczy, bo i tak umie bardzo dużo. Jego zdaniem już niedługo zobaczymy u Polaka spore zmiany.

Wcześniej w ringu pojawi się były mistrz świata WBO wagi junior ciężkiej Krzysztof Głowacki, który powróci po utracie tytułu na rzecz Oleksandra Usyka. Rywala jeszcze nie zna, ale zapewnia, że słyszał już kilka nazwisk. - Jest mi to obojętne. Oby to był dobry zawodnik. Chciałbym, żebyśmy stworzyli dobre show - powiedział w rozmowie z Polsatsport.pl

Przeciwnika zna za to były mistrz Europy Mateusz Masternak, który skrzyżuje rękawice z Ismailem Siłłachem (25-3, 19 KO). Ukrainiec to pięściarz, który jest znacznie lepszy w ataku niż w obronie i z pewnością będzie od początku chciał wywierać presję na polskim zawodniku. Ten z kolei będzie chciał pokazać się z lepszej strony niż w starciu z Aleksandrem Kubichem, kiedy to wygrał jednogłośnie na punkty, ale kibiców raczej nie zachwycił.

Przed najtrudniejszym zadaniem w bokserskiej przygodzie stanie za to Adam Balski (9-0, 7 KO). Po imponująćym występie - prawdopodobnie najlepszym w karierze - w Ełku i znokautowaniu Tarasa Oleksijenki zmierzy się z Vikapitą Meroro (28-6, 14 KO), który miał już w kwietniu zmierzyć się z... Głowackim. Namibijczyk jest bardzo doświadczony i na pewno nie będzie prosty do pokonania. Ciekawie zapowiada się też batalia niepokonanych: Łukasza Wierzbickiego (12-0, 6 KO) i Roberta Tlatlika (20-0, 14 KO). O emocje zadbają również Norbert Dąbrowski (20-6-1, 8 KO) i Robert Talarek (17-12-2 11 KO), którzy stoczą rewanżowy pojedynek za 2015 rok, kiedy wygrał ten pierwszy. Kartę walk uzupełnia Ewa Brodnicka (12-0, 2 KO), która może na Polsat Boxing Night bronić tytułu mistrzyni świata. Warunek jest jeden: musi w sobotę pokonać Irmę Adler (16-7, 8 KO) na gali w Częstochowie.

Karta walk Polsat Boxing Night 7:

Walka wieczoru
Tomasz Adamek (50-5, 30 KO) - Solomon Haumono (24-3-2, 21 KO); waga ciężka, 10 rund

Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO) - TBA; waga junior ciężka, 10 rund
Mateusz Masternak (38-4, 26 KO) - Ismaił Siłłach (25-3, 19 KO); waga junior ciężka, 10 rund
Adam Balski (9-0, 7 KO) - Vikapita Meroro (28-6, 14 KO); waga junior ciężka, 8 rund
Ewa Brodnicka (12-0, 2 KO) - TBA; waga super piórkowa, 10 rund
Łukasz Wierzbicki (12-0, 6 KO) - Robert Tlatlik (20-0, 14 KO); waga super lekka, 8 rund
Norbert Dąbrowski (20-6-1, 8 KO) - Robert Talarek (17-12-2 11 KO); waga super średnia, 8 rund

 

Już 24 czerwca w Gdańsku kolejna, pełna niespodzianek edycja imprezy, która zmieniła polski boks - Polsat Boxing Night. Bilety są już w sprzedaży!

Na ring wraca Tomasz Adamek, to już jest pewne. Były mistrz świata kategorii półciężkiej i junior ciężkiej jest twarzą Polsat Boxing Night od początku. Osiem lat temu w łódzkiej Atlas Arenie „Góral” zadebiutował w kategorii ciężkiej pojedynkiem, o którym mówiła cała Polska. Jego rywalem był Andrzej Gołota, polska legenda tej dyscypliny, pięściarz który czterokrotnie walczył o mistrzostwo świata wagi ciężkiej i dwukrotnie powinien być uznany za zwycięzcę.

Jaka będzie kolejna, siódma już edycja Polsat Boxing Night? Wszystko wskazuje na to, że wyjątkowa. Będą ciekawi debiutanci marzący o wielkich karierach, będzie Polka walcząca o pas mistrzyni świata, polski były mistrz świata, będzie Mateusz Masternak, będzie Adamek, wprawdzie bez Rogera Bloodwortha, za to z nowym ambitnym trenerem, który miał już pod swoimi skrzydłami zawodowego mistrza świata.

To będzie naprawdę NOWE ROZDANIE na wielu frontach, ale więcej szczegółów o nadchodzącym Polsat Boxing Night zdradzimy już wkrótce!

 

- Zawodnicy, którzy słyszą o potencjalnym starciu z Adamkiem i wyjeździe do Polski, nagle podnoszą wymagania finansowe. Zdają sobie sprawę, że nawet jeśli to nie jest to jego prime, to jest to cały czas pięściarz o dużych umiejętnościach - powiedział Mateusz Borek. "Góral" zmierzy się 24 czerwca na gali Polsat Boxing Night z Solomonem Haumono (24-3-2, 21 KO).

18 kwietnia Adamek (50-5, 30 KO) poznał rywala, z którym zmierzy się na gali Polsat Boxing Night. Będzie to Haumono - pięściarz bardzo solidny, z potężnym ciosem (z dwudziestu czterech zwycięstw aż dwadzieścia jeden kończył przed czasem). Podobnie jak Polak przegrał ostatnią walkę. W lipcu 2016 roku został znokautowany przez Josepha Parkera - aktualnego mistrza świata WBO.

Wymagania finansowe rosną, gdy zawodnik słyszy o Adamku

Borek, organizator imprezy w gdańskiej Ergo Arenie, zdawał sobie sprawę z tego, że ściągniecie rywala dla Adamka nie będzie łatwym zadaniem. - Zawodnicy, którzy słyszą o potencjalnym starciu z nim i wyjeździe do Polski, nagle podnoszą wymagania finansowe, by w końcu jednak odmówić. Zdają sobie sprawę, że nawet jeśli to nie jest prime Adamka, to jest to cały czas pięściarz o dużych umiejętnościach. Do tego jest typem prawdziwego sportowca i zawsze jest dobrze przygotowany - powiedział w rozmowie z Polsatsport.pl.

Na polskim rynku nie możemy spodziewać się takich pieniędzy, jakie płaci się na Wyspach Brytyjskich, gdzie w ostatnich latach możemy zaobserwować renesans boksu. - Pomijając walkę Joshuy z Kliczką na Wembley, gdzie okoliczność jest wyjątkowa, wystarczy, że na angielskiej gali boksuje pięściarz solidny z bardzo dobry, a ludzie są zachwyceni i kupują bilety - dodał.

Adamek w swojej zawodowej karierze walczył ze absolutną światową czołówką. Ostatnio przegrał przez nokaut w dziesiątej rundzie z dwukrotnym pretendentem do tytułu mistrza świata Erikiem Moliną, ale do tego momentu pewnie prowadził u wszystkich trzech sędziów punktowych. Wtedy w stawce znajdował się pas IBF Inter-Continental, lecz jak wspomina Borek sama walka nie zachwyciła.

 - Mieliśmy jednego dużego zawodnika, który liczył na pojedynczy cios, był cały czas schowany za gardą i mieliśmy drugiego, który trafiał jabami i próbował dobrać mu się do skóry. Gdybyśmy wyjęli ten decydujący cios, to nie byłoby takich emocji. To nie jest tak, że Molina go trafił - po prostu Adamek szedł w odpowiedzi na jego akcję i dał się trafić - stwierdził.

Byli inni kandydaci

Znalezienie godnego przeciwnika nie trwało jednak długo. Haumono w przeszłości potrafił zniszczyć japońską nadzieję wagi ciężkiej - Kyotaro Fujimoto. Szybko uporał się też z Marcelo Luizem Nascimento, a przecież pamiętamy, jakie warunki postawił Brazylijczyk Mariuszowi Wachowi i jak łatwo znokautował Sergieja Werwejkę. Rywal jest więc wymagający, choć nie był pierwszą opcją.

- Pierwszym wyborem był Chris Arreola, ale po kilku dniach odmówił. Kolejną opcją był Andriy Rudenko Rudenko, który jest wysoko w rankingach, ma styl ofensywny, ale też odmówił. Podobnie jak Travis Kaufmann. Było też małe zainteresowanie Johannem Duhaupas, jednak zdawałem sobie sprawę, że skoro przyjął walkę z Aleksandrem Powietkinem w ostatniej chwili, to Rosjanie musieli mu sporo zapłacić. Był też Christian Hammer, ale on ma pas mistrza Europy, kosmiczne oczekiwania i wierzy, że po znokautowaniu Davida Price'a wróci na Wyspy, bo Anglia płaci lepiej. Robert Helenius, Bryant Jennings czy Dereck Chisora to zupełnie inne honoraria - nie na polskie warunki - ocenił Borek.

Borek zaznacza również, że Haumono to nie tylko ciekawy pięściarz, ale także człowiek. - To bardzo ciekawa osoba, ma bardzo kolorową historię. Miał problemy z narkotykami, depresją, próbował samobójstwa, później wracał do boksu. Jego ojciec także walczył, więc tradycja bokserska była obecna w ich domu. Czasami bywa nie do zatrzymania. Jego warunki fizyczne i styl walki dają nadzieję na świetny, atrakcyjny pojedynek - zakończył.

Źródło: polsatsport.pl

Sekundę przed końcem dziesiątej rundy walki z Erikiem Moliną Tomasz Adamek padł na deski. Wstał, ale sędzia Leszek Jankowiak uznał, że „Góral” nie nadaje się do walki. Do tego momentu były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej wygrywał na punkty. Po pojedynku, jeszcze w ringu, potwierdził, że to koniec jego zawodowej kariery. Później nie rozmawiał z mediami. Nam udzielił pierwszego wywiadu po porażce.

fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Autor: Kamil Wolnicki

KAMIL WOLNICKI: Jak się pan czuje? Bardzo pan przeżył przegraną?

TOMASZ ADAMEK: Co tu przeżywać? Porażki się zdarzają. Przegrałem i tyle, co tu więcej mówić?

To była pana piąta porażka w karierze.

TOMASZ ADAMEK: Najbardziej bolała ta z Witalijem Kliczko, bo wtedy miałem szansę zdobyć upragniony tytuł mistrza świata wagi ciężkiej, a nie wyszło.

Co zawiodło teraz?

TOMASZ ADAMEK: Jego boks był lepszy i tyle. Wygrywałem na punkty, ale przyjąłem czysty cios i koniec. Sędzia mógł pozwolić mi dalej walczyć, ale widać miał inne zdanie. Nic na to nie poradzę.

Uważa pan, że mógł dalej walczyć?

TOMASZ ADAMEK: Nie byłem jakoś bardzo oszołomiony. Bywałem już w gorszych opałach. Pamiętam pojedynek z Travisem Walkerem. Trafił mnie dużo mocniej, padłem i byłem zraniony, ale walczyłem dalej i wygrałem. W Krakowie sędzia mógł mi pozwolić kontynuować pojedynek, ale podjął inną decyzję. Wiem, że mój adwokat walczy i złożył protest. Zobaczymy, co z tego będzie.

Co ma dać ten protest?

TOMASZ ADAMEK: To się dzieje poza mną, nie wypowiadam się. Mój adwokat, Pat English zna pięściarskie prawo. Ja jestem tylko zawodnikiem.

Gdyby werdykt został zmieniony i walkę uznano za nieważną, to co zmienia dla pana?

TOMASZ ADAMEK: To sprawa adwokata...

Ale ja się pytam co zmieniłoby to dla pana? Chciałby pan wtedy znowu wrócić do ringu?

TOMASZ ADAMEK: Na razie jestem po walce i czekam na opinię adwokata. Jeśli coś się wydarzy, mogę się do tego odnieść.

W ringu powiedział pan, że to koniec kariery.

TOMASZ ADAMEK: Bo straciłem szansę. Jeżeli nie wygrałem, to znaczy, że nie będę walczył z najlepszymi. Bywa tak w sporcie. Chciałem się bić na najwyższym poziomie, a nie tylko po to, aby zarabiać jakieś pieniądze

Rozmawiał pan już z rodziną o przyszłości?

TOMASZ ADAMEK: Zaraz po walce. Pytali mnie czy jestem zdrowy, a jeśli tak, trzeba dziękować Bogu i to wszystko.

Pamiętam pana po porażkach z Kliczko, Wiaczesławem Głazkowem czy Arturem Szpilką. Teraz nie jest pan tak smutny.

TOMASZ ADAMEK: Pogodziłem się z tym, co się stało. Dostałem cios, przegrałem. Byłem trochę zły, że sędzia przerwał pojedynek, ale cóż, trzeba umieć przegrać. Myślę że gdyby pojedynek odbywał się w USA, walczyłbym dalej. W Polsce poszedłem do narożnika. A gdybym przetrwał ten kryzys, wygrałbym pewnie na punkty. Ja nie chcę się z nikim kłócić, zostawiłem to adwokatowi.

Może kilka lat temu po takiej bombie, jaką przyjął pan od Moliny, wyglądałby pan lepiej. Odporność na ciosy też spada.

TOMASZ ADAMEK: To tak nie działa. Kiedy ktoś trafia cię czysto, padasz i nie ma znaczenia czy chodzi o szczękę 20-, 30- czy 40-latka.

Cios Moliny zabolał?

TOMASZ ADAMEK: To był moment. Popełniasz błąd i leżysz. Taka jest waga ciężka. Wcześniej robiłem swoje. Punktowałem, bo taki był plan. Po walce mój trener Roger Bloodworth był smutny, tak jak ja.

Nie bardzo chciał pan rozmawiać z dziennikarzami po walce.

TOMASZ ADAMEK: A o czym miałem gadać? Panowie...

Wygrał pan 50 pojedynków w zawodowej karierze. Zawsze jest o czym rozmawiać.

TOMASZ ADAMEK: Chciałem wygrać po raz 51. Tymczasem sędzia mnie poddał i byłem smutny.

Odcina się pan teraz od boksu i odpocznie?

TOMASZ ADAMEK: Nie ma czasu odpoczywać. Moje córki chodzą do szkoły, starsza Roksana jesienią idzie na studia. Żyję dalej, mam swoje sprawy, nie ma mowy o wczasach.

Kiedy znowu zatęskni pan za ringiem?

TOMASZ ADAMEK: Na razie przyjechałem do domu po długiej przerwie, spędzam czas z rodziną. Zobaczymy, co jeszcze się wydarzy